Gdy już wydoiliśmy tak mniej więcej po 0.7 na łba, postanowiłem przypomnied moim kolegom po co tu właściwie jesteśmy – zabawa to jedno, ale bawiliśmy się w koocu w słusznej sprawie! Bawiliśmy się po to, żeby walczyd z dyskryminacją.
Podnieśliśmy więc moje transparenty: „Żądam poszanowania moich praw”, „Mężczyzna też człowiek”
i „Domagam się sprawiedliwego traktowania”, no i skakaliśmy tak z nimi. Wszyscy z nagimi torsami
i wysmarowani oliwką. Daras i Zocha nie przestawali zajmowad się sobą – przechodnie trochę się krzywili,
ale co tam – w koocu to było po to, żeby pokazad, że mamy rację. Ja biegałem w samych slipach, Kufel miał
na sobie fajny kolorowy strój z tymi piórami na głowie, Łysy dumnie pokazywał swój dobrze wyrzeźbiony
tors, a Blondi radośnie podrygiwała w rytm muzyki techno. Bardzo mi się takie protestowanie spodobało,
umówiliśmy się, że będziemy robid takie imprezy raz do roku w różnych częściach miasta. Nie rozumiem
tylko reakcji właściciela sklepu. Zrobiliśmy mu taką fajną zabawę pod tym jego markietem, a kiedy on
wychodził, to spojrzał tylko na nas i powiedział:
- O rany, po co robicie z siebie takich głupków? Myślicie, że tym sposobem coś wskóracie? Niby kto
normalny tak się zachowuje? Bym nie znał więcej facetów, to jeszcze bym pomyślał, że wszyscy są tacy i to
byłby cały pożytek z waszego „protestu”.

16.07.2010, 15:05
Cytuj