"Schodząc ze wzgórza,wlazłem prosto w wielką pajęczyne.Ciągle mi się zdarzały takie numery.Zacząłem ściągać z siebie to lepkie świństwo,rozglądając się za pająkiem.W końcu wypatrzyłem wielkiego czarnego tłuściocha.Zmiażdżyłem skurwiela.Od dawna nienawidziłem pająków.Wiedziałem,że kiedy pójde do piekła,będzie mnie żarł pająk"
za chwil kilka...
" zobaczyłem kolejnego czarnego pająka,tak samo wielkiego jak poprzedni.Siedział w pajęczynie,która zagradzała mi drogę,mniej więcej na wysokości mojej twarzy.Przypaliłem go petem.Tak podskoczył,że cała ogromna sieć zatrzęsła się i szarpnęła.Aż zadygotały gałęzie krzaka.Pająk dał susa i spadł na chodnik.Pająki to mordercy i tchórze,wszystkie co do jednego.Zdeptałem go. Udany dzień.Zabiłem dwa pająki.Zakłóciłem równowagę w przyrodzie i teraz wszamią nas wszystie robale i muchy."
"Schodziłem coraz niżej.Kiedy byłem juz prawie na samym dole,wielki krzak rosnący przy ścieżce zaczął sie trząść.Król Pająków czyhał w zasadzce.Ruszyłem mu na spotkanie.
Zza krzaka wyskoczyla moja matka. "
14.02.2010, 03:13
Opublikowane pod adresem:
http://blip.pl/s/43600532
Cytuj
http://blip.pl/s/43600532
© 2010 . Twój login, hasło czy klucz API, nie są przechowywane.
Ostatnio dodane wpisy